Karpacz - Romantyczny Karpacz

W Karpaczu byłam latem. Dwa, wydawałoby się długie tygodnie, upłynęły niezwykle szybko. Pojechaliśmy tam razem z mężem, oczekiwałam wypoczynku na łonie przyrody. Tymczasem o wylegiwaniu się na leżaku wśród sielankowych, górskich krajobrazów nie było mowy. Nie miałam pojęcia, że z Karpacza prowadzi, wprost w góry, wiele szlaków turystycznych. Mój mąż, z zawodu informatyk, który spędza dużo czasu siedząc przy biurku i stara się w każdy weekend nadrobić, w miarę możliwości, niedostateczną ilość ruchu na co dzień, był w siódmym niebie. Jego optymizm udzielił mi się szybko i razem przemierzaliśmy górskie trasy. Karpacz, po powrocie z męczących, ale satysfakcjonujących wycieczek, miał nam wiele do zaoferowania. Co wieczór, w różnych knajpkach, spędzaliśmy czas. Nie spodziewałam się, że po dwunastu latach małżeństwa, wspólny wyjazd może być aż tak romantyczny.
Karpacz sprawił, że poczułam się jak zakochana nastolatka. Mój mąż również zachowywał się jak w czasach narzeczeństwa i obsypywał mnie wprost drobiazgami z rozmieszczonych w całym miasteczku straganów z pamiątkami. Niezapomniane wrażenia pozostawiła w mojej pamięci wycieczka do Samotni, schroniska w Kotle Małego Stawu, oraz wyprawa na najwyższy szczyt Karkonoszy - Śnieżkę. Maszerując po górach pokonywałam własne ograniczenia, szczególnie jeśli idzie o kondycję fizyczną i zawsze po powrocie do Karpacza czułam, mimo zmęczenia, ogromną satysfakcję. Ostatniego dnia mąż zrobił mi niespodziankę i pojechaliśmy do Western City, gdzie poznawałam tajniki jazdy konnej, a mój mężczyzna szalał jak chłopiec na rodeo, ujeżdżając, co prawda mechanicznego, byka.
Podobne publikacje: